Gdzieś za plecami Dawn rozległ się kruchy śmiech. Gorąco wypełzło na jej policzki. Dlaczego zawsze szydzili z niej i z mamy?
Zwinęła palce w pięści tak mocno, że paznokcie wbiły się w skórę. Czy działo się tak tylko dlatego, że nie miała taty – dlatego, że szepty piętnowały ją jako nieślubną przybłędę?
Może gdyby stała się silna – naprawdę silna – te usta zamknęłyby się z trzaskiem, zbyt przerażon






