Głos Quinn pozostał równy. – Wiem, co mogę znieść. – Zaczerpnęła powietrza, by dodać więcej, a groza zebrała się pod jego żebrami.
Groza wybuchła jak grzmot. – Nie! – warknął. – Quinn, nie obchodzi mnie, co mówisz, zabraniam tego! – Goście w pobliżu wzdrygnęli się, ale nie mógł cofnąć głośności.
Jego klatka piersiowa drżała od strachu, którego nie potrafił nazwać, jakby wszechświat robił próbę gen






