Nad wodą unosiło się kilka dronów, ich śmigła cięły powietrze z mechanicznym zniecierpliwieniem.
Podekscytowanie Dawn zaiskrzyło jak fajerwerki. Rozpoznała te maszyny; w Kandrii patrzyła, jak jej matka kieruje podobnymi dronami, by ich strzegły.
Nadzieja wybuchła przez jej usta: Mama przybyła.
Była pewna – jej mama tu jest, żeby ich uratować.
Jeszcze wyżej większe statki powietrzne zataczały szero






