Czy wciąż potrzebował cnoty, czy też ta waluta straciła już ważność?
Cokolwiek czekało za grobem, nie było to niebo. Akceptował to jak grawitację.
Przemknęło mu wspomnienie: chłopiec z rodziny Lu osłaniający Dawn, upierający się, by zamienili się imionami, żeby ją ocalić. Przez mrok przebiła się iskra szacunku. – Dobrze – powiedział Laurence. – Chłopak też idzie.
Odwrócił się do swojej załogi. – P






