Prawda ciągnęła się za Harlanem niczym cień. Od pierwszej wspólnej operacji aż do dzisiejszej nocy Quinnie traktowała go wyłącznie jak towarzysza broni, młodszego brata, którego musiała chronić.
Ta świadomość ciążyła mu, nie chcąc opuścić jego piersi.
Laura wzięła miarowy oddech, wymusiła lekki uśmiech i odezwała się.
„Więc wybiorę sobie inny dzień”. Uznała, że dzisiejszy wieczór należy do Quinn i






