Caleb przeniósł ciężar Dawn w ramionach, podczas gdy Quinn cicho otworzyła drzwi do sypialni.
Miękkie światła nocnych lampek pomalowały ściany falami złota.
Podszedł do łóżka i położył maleńką na prześcieradłach, rozcapierzając palce, by przy lądowaniu ledwie drgnęły jej rzęsy.
Naciągnął koc aż pod brodę Dawn, po czym spojrzał na Quinn.
„Całe szczęście, że ty i mała wyszłyście z tego bez szwanku”






