Tak czy inaczej, cokolwiek chciała tej nocy, on już na to zezwolił.
Dreszcz przebiegł mu przez ciało, gdy usta Laury wędrowały po jego policzku i czole.
Gdyby była trzeźwa, nigdy nie przyciskałaby do niego tak długotrwałych pocałunków.
Tylko mgła alkoholu pozwalała jej pochylić się tak blisko.
Gdyby rządziła nim duma, odepchnąłby ją teraz.
Tęsknił za jej trzeźwym pocałunkiem, nie za tym przesiąkni






