Chłód w tym głosie, w połączeniu z dzikim spojrzeniem Juliusa, wywołał dreszcz, który przetoczył się wzdłuż kręgosłupa Bryce'a.
Po raz pierwszy uderzyła go myśl, że Julius naprawdę może go tu na miejscu zabić.
Oczy Bryce'a wyszły z orbit. Przez palce Juliusa prześlizgnął się rzężący, na wpół zduszony skrzek. "Nie... to niemożliwe!"
Było tu tylu ludzi; z pewnością Julius nie odważy się go zabić na






