– W porządku. – Jego odpowiedź nadeszła łagodna i pewna.
Podszedł blisko, oplatając ramiona wokół jej talii od przodu.
Jego opuszki palców odnalazły metalowy ząbek na wysokości kręgosłupa i poprowadziły zamek w górę jednym, niespiesznym ruchem.
W tej małej bańce ruchu nie pozostało między nimi ani trochę wolnej przestrzeni.
Wdychane przez niego powietrze muskało jej skórę; każdy cichy wydech ogrze






