Ella
Spędziliśmy następne kilka godzin na rozmowie, w końcu zamawiając całkiem sporo jedzenia na wynos i snując skomplikowane plany, podczas gdy Sinclair pochłaniał tyle chińszczyzny, ile sam waży. Widok jedzącego sprawiał mi ogromną radość, ale z czasem zauważyłam, jak z wolna opuszczały go siły.
– Dobrze – mówię cicho, spoglądając ze znaczeniem na Corę i Rogera. – Myślę, że… na teraz mamy tego w






