Cora
– Myślą, że są subtelni – szepczę, uśmiechając się, gdy Sinclair zamyka za sobą drzwi kampera, jako ostatni, który „zniknął” z naszego małego kręgu wokół ogniska.
– Ja nie narzekam – mruczy Roger, otaczając ramieniem moje barki. – A ty, mała partnerko?
Śmieję się cicho z tego przezwiska, kręcąc na niego głową. – To wciąż nie pasuje, Rogerze – mówię, pochylając się bliżej niego, chociaż krzesł






