– Proszę – odzywa się cień; jego głos jest niezręczny i pełen skruchy.
Nadal jestem sparaliżowana strachem, gdy na balkon wpada Conner, z impetem uderzając postać w klatkę piersiową i przygważdżając ją do ściany. – Kim ty, do cholery, jesteś!? – żąda odpowiedzi Conner.
– Proszę! – odzywa się ponownie cień. – Bardzo przepraszam! Po prostu tu stałem i zaczerpywałem świeżego powietrza! To czysty przy






