KAT
– Co masz na myśli, ojcze? Jesteś silniejszy od niego.
Choć patrząc na niego teraz, wiedziałam, że to nieprawda. Mój ojciec ledwie potrafił dźwignąć się z powrotem na krzesło, jego ruchy były powolne i napięte, jakby sam wysiłek kosztował go cenną siłę.
Mój głos odbił się zbyt głośnym echem w ciszy, a Matka poruszyła się na łóżku. Szybko podeszłam do jej boku, strach zbierał się w moim żołądku






