KAT
Las nie był tak martwy, jak pamiętałam.
Stałam na skraju polany za murami zamku, a moje buty zapadały się w wilgotną ziemię, wpatrując się w coś małego i upartego.
Zieleń.
Przebijała się przez glebę cienkimi nićmi, wyglądając na kruchą i łatwą do przeoczenia. Zauważyłam ją tylko dlatego, że stałam tu godzinami każdego dnia z pustką w głowie, walcząc z bólem w klatce piersiowej. Nawet dystans d






