HUNTER
Dziedziniec pachniał nią. To uderzyło mnie w pierwszej kolejności.
Wyłapałem też kwiaty wiśni i kamień nagrzany słońcem, a pod spodem coś zranionego. Coś ostrego, gniewnego i zajadłego. Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo brakowało mi tego, jak na mnie patrzyła, nawet gdy mnie nienawidziła.
Jej oczy płonęły, wpatrując się we mnie.
Huśtawka pod nią zwolniła, jakby samo powietrze zgęstniało






