KAT
Nie trzymałam się go. Nawet gdy zapadła cisza, a pozostały jedynie stłumione, pełne bólu dźwięki od innych mieszkańców. Nawet gdy cienie się cofnęły, a powietrze przestało sprawiać wrażenie, jakby miało zaraz rozpęknąć się wokół nas.
Pozostałam bez ruchu, odmawiając poddania się ciepłu przyciskającemu się do mnie, odmawiając zatopienia się w stateczności bicia jego serca, wciąż echem odbijając






