– Czuję się znacznie lepiej – odpowiedziała staruszka z uśmiechem.
Sonia przytaknęła.
– To dobrze słyszeć.
Nagle Rose wskazała na koniec łóżka, jakby sobie o czymś przypomniała.
– Syn Mary wpadł ją wczoraj odwiedzić, Soniu. Przyniósł Mary ananasy z domu. Lubisz ananasy, prawda? Powinnaś wziąć trochę do domu.
Sonia odwróciła się w stronę kosza pełnego ananasów. Na sam ich widok poczuła, jak ślinka






