Zane mógł po prostu zająć się tym na własną rękę; nie musiałby fatygować się osobiście do Sonii, gdyby jej nie szanował. Sonia jednak nie odpowiedziała na jego pytanie o szacunek. Zamiast tego ściągnęła swoje wyraziste brwi w lekki grymas. – Chcesz się tym zająć?
– Zgadza się. – Zane skinął głową.
Sonia zaśmiała się cicho. – To moja sprawa, nieprawdaż? Doceniam, że pomógł Pan odkryć prawdę i znale






