Zanim Zane zdążył się odezwać w swojej obronie, Douglas popędził w stronę Sonii i objął ją w pasie, marudząc: – Ciociu Soniu, wujek Zane mnie szczypał!
Oczy Sonii zwęziły się w niebezpieczne szparki, gdy z wyrzutem zmierzyła Zane’a wzrokiem.
Zane szybko podniósł ręce, jakby ten gest miał symbolizować jego niewinność. – Nie, wcale nie! Dlaczego miałbym szczypać małego? Tylko się z nim droczyłem.
–






