Będąc taktowną, Sonia spojrzała na Rose bez słowa; w końcu to ona była powodem, dla którego Toby tak czepiał się detali.
W jednej chwili bał się, że zmarznie, a w następnej, że Rose przedłuży rozmowę i opóźni jej odpoczynek. Ale nic takiego nie miało się wydarzyć, a on martwił się na zapas.
W pawilonie był grzejnik, więc Sonia wcale nie marzła. Poza tym, nawet gdyby Rose rozmawiała z nią długo, ni






