Toby zignorował go i zastukał knykciami w blat recepcji.
Recepcjonistka siedziała na swoim miejscu z opuszczoną głową, notując coś w dokumentach. W ogóle nie zauważyła, że ktoś stoi przy ladzie, dopóki nie usłyszała pukania. Odłożyła długopis i podniosła wzrok, tylko po to, by dostrzec, że przed nią stoi nie kto inny, jak sam wielki szef.
Podskoczyła na krześle i wydukała: "P-Prezesie Fuller!"
Tob






