Głos Jean stał się piskliwy na wzmiankę o Sonii. Toby, będąc tuż przed schodami, usłyszał ją, wyczuwając obrzydzenie w jej słowach. Zmrużył oczy, zatrzymując się przed stopniami. Następnie odwrócił się do Jean.
Jej serce zabiło mocniej, gdy zobaczyła jego posępną twarz. Próbując się wytłumaczyć, wybełkotała: "Toby... Ja..."
"Mamo, jak już ci wcześniej mówiłem, nie zmuszam cię do polubienia Sonii.






