To było ironiczne, biorąc pod uwagę, że Władysław już pędził ścieżką ku obłędowi jak zaprawiony mistrz. Jego uchwyt na zdrowy rozsądek z każdym dniem stawał się coraz słabszy.
Pomimo protestów jego i Henryka, Merrilyn upierała się, by go karmić krwią. Głód Władysława przemógł jego powściągliwość, ale na szczęście wziął tylko niewielką ilość, pamiętając o kruchości upartej kobiety.
W ciągu następ






