Jego pchnięcia nią wstrząsnęły, niemal ją przewracając, ale jego mocny uścisk utrzymał ją w pionie.
"Bierz to. Bierz to." Nie rozpoznawał własnego głosu, tak szorstkiego i zwierzęcego, gdy wnikał w nią raz za razem, z siłą, której nigdy by na niej nie użył poza męką pełnej rui. Ale ona mogła to znieść teraz. Tak, mogła.
Galilea krzyknęła tak głośno, że mogło to dotrzeć do niebios, gdy jej ciało ul






