Przy fortecy minął znajome skrzyżowanie i był już niemal w Blackstone, gdy usłyszał znajomy głos.
– Lord Władzia?
Władzia nie odwrócił się.
– Nie teraz, Ottai.
– Wręcz przeciwnie, teraz – upierał się przyjaciel, jego głos był stanowczy. – A jeśli nie poświęcisz mi czasu, pójdę za tobą aż do samego Blackstone. I zapamiętaj moje słowa, będę cię dręczył, aż się poddasz.
Władzia zatrzymał się z rezygn






