Och, mój Władysławie. Serce Aekeiry ścisnęło się w piersi. Jego słowa mogły być chłodne, wręcz kliniczne, ale uczyła się odczytywać subtelne niuanse tego mężczyzny.
Cierpiał. Bardziej, niż chciał się do tego przyznać.
"Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie móc szczerze cieszyć się szczęściem przyjaciela, bez tych ohydnych uczuć, które to zatruwają?" Wypuścił powietrze, a ciepły oddech musnął je






