Dwór pogrążył się w chaosie. Podniosły się zatroskane okrzyki i zmieszane pytania. Ich świat zatrząsł się w posadach.
Ottai i Władzia pospiesznie wyszli na zewnątrz. Alarm rozprzestrzeniał się już poza dwór, ludzie krzyczeli, gdy tylko ujrzeli bestię.
– Myślisz, że znowu... – głos Ottai’a zadrżał, gdy biegł z Władzią – ... zdziczał?
– Nie – warknął Władzia. – Myślę, że został wezwany.
– Wezwan






