Determinacja w oczach Władyi była rodzajem, jakiego Daemonikai nie widział u niego od bardzo dawna.
– Długo nad tym myślałem i wiesz, do jakiego doszedłem wniosku? – Usta Władyi wykrzywiły się w smutnym uśmiechu. – Nadal chcę wykonać ten rytuał.
Władya był gotów spróbować, walczyć, mieć nadzieję, nawet gdy droga przed nim wydawała się niemożliwa.
– Wiesz co? Pieprzyć to. Działaj. – Daemonikai uśmi






