– Nie wiem, ale jest w ciężkim stanie. Bestia ją strasznie poturbowała.
Odległy krzyk mew na wietrze wypełnił ciszę.
Uszy Czwartego Władcy zadrżały. – Vladya mnie wzywa. – Obrócił się na pięcie. – Czekaj tutaj.
Emeriel słabo skinęła głową, patrząc, jak znika, a potem została sama.
Wpatrywała się w horyzont, obserwując, jak poranne światło rozciąga się nad ziemią. Kiedy to się skończy? Ile jeszcze






