Gniew w piersi Juliana nieco zelżał.
Po chwili milczenia delikatnie otarł cienką warstwę potu z jej czoła. Odsuwając się powoli, spróbował przemówić cierpliwie:
– Skarbie, ty...
– Mogę już iść, prawda? – przerwała mu Sydney, a jej ton był chłodny i pełen dystansu. W niczym nie przypominała kobiety, która przed chwilą dzieliła z nim najbardziej intymny akt.
Zmuszając się do wstania, choć jej nogi d






