Caleb zamarł. Jak w amoku przypomniał sobie, w jaki sposób unikał Sydney na każdym kroku, by upewnić Penelope, że nic jej nie grozi. Właśnie dlatego nigdy nie trwał u boku żony, nawet w jej urodziny.
Julian zaśmiał się, choć mrok spowijający jego twarz nie zelżał.
– Wystarczy, Caleb. Mam już dość. Wynoś się.
Tylko kinkiet oświetlał salon. W tej pustej przestrzeni obaj mężczyźni nosili na twarzach






