Alkohol jeszcze nie zaczął działać, a Sydney pozostawała całkowicie trzeźwa. To, czy wszystko przemyślała, nie miało już znaczenia.
Stuknęła lekko swoją puszką o puszkę Tiffany.
– Tiff, to nie jest coś, o czym faktycznie mogę decydować.
Chyba że byłaby gotowa zapomnieć o tym, jak zginęli jej rodzice, i pozwolić ich zabójcom chodzić na wolności – w przeciwnym razie nie miała absolutnie żadnego wybo






