– O, niemal natychmiast – mówi Gio z uśmieszkiem.
– Kłamstwa – rzuca Daniel, szczerząc do niego zęby. – Nie jesteś aż tak bystry.
Gio śmieje się i odstawia kawę. – No dobrze, nie natychmiast – przyznaje, rozglądając się dookoła. – Choć Fay była najbardziej oczywistym elementem, który nie pasował do układanki.
Szczęka mi opada i wydaję z siebie skrzekliwy okrzyk protestu. – Przepraszam






