Perspektywa Edwarda
Kontynuuję uciskanie.
Kolejny oddech. Kolejne naciśnięcie na jej klatkę piersiową.
I wtedy – ona łapie powietrze.
Woda wylewa się z jej ust. Kaszle, jej ciało drży.
O Boże.
Ona się obudziła.
Słona woda wylewa się z jej ust, a jej ciało szarpie się, łapczywie chwytając powietrze. Opadam z ulgą, dysząc, gdy drży pode mną. Bez namysłu przyciągam ją do siebie, mocno obejmując.
Drży






