Punkt widzenia Penelopy
Angie nerwowo wystukuje rytm stopą o kafelki podłogi, a palcami bębni o kolano.
– Zagadaj do mnie – żąda nagle, jej głos drży.
Mrugam, zaskoczona. – Co?
Odwraca się do mnie, a na jej twarzy maluje się strach. – Siedzę w poczekalni szpitalnej, czekając, aż lekarz powie mi, że mogę być śmiertelnie chora, i potrzebuję, żebyś mnie czymś rozproszyła.
Wciągam głęboko powietrze. –






