Punkt widzenia Penelopy
Po całym dniu jazdy autobusem wróciłam do Redbrook. Stojąc przed drzwiami małego domu, który Anna i ja nazywałyśmy domem, poczułam, jak moje serce wali tak mocno, że aż dudni mi w uszach.
Drzwi przede mną to nie były tylko drzwi. To był mur stojący między mną a wszystkim, czego unikałam — żalem, strachem i przytłaczającą samotnością, od której myślałam, że ucieknę uciekając






