Perspektywa Tatiany
Chyba tracę zmysły.
Edward zniknął. Nie tak, że, och, znowu się spóźnia. Zniknął. Rozpłynął się. Zghostował mnie, jakbym była jakąś przypadkową dziewczyną z aplikacji randkowej, a nie jego narzeczoną. Przyszłą żoną. Kobietą, która stała na jachcie w sukni od projektanta szytej na miarę, czekając, aż się pojawi, żebyśmy mogli się pobrać. Ale nigdy nie przyszedł.
A teraz nie odbi






