Perspektywa Penelope
Moje palce słabo szarpały się w uścisku Colleena Wildera, ale to było bezcelowe. Jego dłoń była jak żelazny pręt wokół mojej szyi, odcinając mi powietrze, myśli – wszystko.
Mogę tu umrzeć.
I to byłby koniec.
Nikt by mnie nie szukał. Nikogo by to nie obchodziło.
Tessa miała rację.
Kiedy pojawiają się prawdziwe potwory, kiedy wpływowi ludzie decydują, że chcą cię zmiażdżyć, nie






