Perspektywa Penelope
Zacisnęłam pięści, paznokcie wbijały mi się w dłonie, gdy skulona siedziałam na podłodze, obejmując kolana ramionami. Pukanie nie ustawało. Dźwięk wwiercał mi się w czaszkę, pogarszając i tak już pulsujący ból głowy. Mój oddech był nierówny, policzki wilgotne. Powinnam była milczeć. Pozwolić mu pukać, aż jego kostki zaczną krwawić.
"Odejdź, Edwardzie." Mój głos załamał się, gd






