Perspektywa Penelopy
Edward uparł się, żeby za mną pojechać, i teraz znalazł się w samym środku mojego świata – mojego prawdziwego świata. Nie tego błyszczącego, wypolerowanego, do którego jest przyzwyczajony, ale tego z jedyną rodziną, jaka mi została.
A oni wszyscy się na niego gapili.
Powinnam była wiedzieć, że to zły pomysł.
– No proszę, kogo diabli niosą… Panna Beverly – ostry język Zeda uder






