Perspektywa Edwarda
– Naruszenia? – wyszeptałam, a mój oddech był nierówny. Palce Edwarda musnęły mnie przez dżinsy, powoli i drażniąco. Serce waliło mi jak bęben, a ciepło rozlewało się po całym ciele. Doprowadzał mnie do szaleństwa – i dobrze się przy tym bawił.
– Tak, Grzywko. – Jego głęboki głos przeszył mnie dreszczem. – Naruszenia.
Zadrżałam, kurczowo trzymając się jego koszuli, a moje kolan






