Punkt widzenia Penelopy
Harrington Inc. było ogromne. Błyszczące. Zimne.
W holu unosił się zapach pieniędzy – drogich perfum, wypolerowanych podłóg, świeżo ciętych kwiatów, które prawdopodobnie kosztowały więcej niż moje miesięczne wydatki na jedzenie.
Wszyscy wyglądali, jakby wyszli prosto z magazynu Vogue. Eleganckie garnitury, lśniące buty, słuchawki Bluetooth w uszach.
Mocniej przytuliłam torb






