Perspektywa Penelopy
Śniadanie było zimne i ciche. Zbyt ciche. Jedyny dźwięk w pomieszczeniu wydawała Tatiana, która żuła i połykała jedzenie z zadowoleniem, zupełnie nie przejmując się tą ciszą. Wpatrywałam się w Edwarda, ale on na mnie nie patrzył. Jego twarz była jak kamień, zimniejsza niż zwykle – zimniejsza niż myślałam, że to w ogóle możliwe.
Bawił się widelcem, dłubiąc w kawałku bekonu, któ






