Perspektywa Penelopy
– O mój Boże, Pen, gdzie do cholery byłaś? – Tatiana rzuciła się do mnie, gdy tylko przekroczyłam próg, patrząc na mnie, jakbym popełniła jakąś zbrodnię. Trzęsła się wręcz z niepokoju, ale brzmiała też na zirytowaną. Miała szeroko otwarte oczy i drobne zmarszczki na czole, jakby stresowała się od godzin.
Zamarłam na sekundę, wpatrując się w nią. Wokół mnie panował bałagan. Dwó






