**POLLY**
Od dwóch godzin siedzę dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłam, gdy Madoc zaciskał dłonie na moim gardle. Mój umysł to istny wir różnych myśli. Od rzeczywistości tego, co właśnie się wydarzyło, po nieuchronność tego, co nastąpi.
Zastępca szeryfa Koda wyjechał zaledwie godzinę temu po tym, jak wezwano go na miejsce innego nagłego wypadku, ale obiecał, że wróci, by spisać moje zeznan






