– Po prostu rób to, co ci mówię – zachęcała Bridget, pociągając nosem, by powstrzymać łzy. Odetchnęła głęboko, a Daphne posłusznie poszła w jej ślady. – Tak jest. Właśnie tak. Dobrze ci idzie. – Starsza kobieta nieprzerwanie, rytmicznie gładziła włosy Daphne. – Moje ty maleństwo. Moja silna księżniczko.
Powoli wstrząsy ustały, a ciało Daphne zwiotczało na ziemi po tym, jak zadrżała po raz ostatni.






