– Nie. Mój lud się mnie nie boi. Darzą mnie szacunkiem. To inni się mnie obawiają, ci, którzy żyją poza moimi murami. Pozostają pod moimi rządami, ale nie wiedzą nic o lojalności ani o tym, do czego moi ludzie są w stanie się dla nich posunąć. – Brzmiał tak pewnie, że chciałam się skurczyć, aż pochłonęłaby mnie poduszka za mną i bym zniknęła.
Nie wiedziałam, co powiedzieć; musiałam omówić ubiegłą






