To było niewiarygodne.
– Będę z nimi walczyć? – szepnęłam, czując się głupio, gdy się roześmiali, najwyraźniej mnie słysząc. Gorąc oblał mi policzki, ale Serafina tylko uśmiechnęła się z wyższością, dając mi znak, bym podeszła do bieżni.
– Jeszcze nie, wasza wysokość. Dzisiaj chcę zobaczyć, na jakim etapie jesteś, żebyśmy miały punkt wyjścia. – Weszłam na nią nerwowo, świadoma wszystkich utkwion






