languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Rosemary Cassidy23 kwi 2026

Punkt widzenia Genevieve

Następnego ranka z każdą chwilą spędzoną w domu sfory czułam, jak moje serce łamie się na nowo.

Beatrice nie wróciła wczoraj na noc do domu, a ja wiedziałam, że jest dokładnie na piętrze, śpiąc obok mężczyzny, który jeszcze dwa dni temu twierdził, że mnie kocha. Mężczyzny, który obiecywał mi, że będziemy razem na zawsze.

Suchość w ustach i w gardle utrudniała przełykanie, ale nieważne, ile bym wypiła, nie byłam w stanie pozbyć się poczucia totalnego zniszczenia, płynącego w moich żyłach. To bolało.

Jak bardzo nie chciałabym tu być, miałam swoje obowiązki. Likanie mieli przybyć za kilka godzin, a jako najniżej postawiony członek sfory utknęłam przy sprzątaniu bałaganu po imprezie. Moim celem było posprzątać i wyjść najszybciej jak to możliwe, ale gdy usłyszałam kroki na schodach, wiedziałam, że zeszło mi zbyt długo.

Na widok kałuży wymiocin, którą właśnie sprzątałam, zbierało mi się na wymioty, i jeśli nie zdążyłabym jej sprzątnąć z podłogi, w zależności od tego, kto miał do mnie dołączyć, istniało duże prawdopodobieństwo, że moja twarz w niej wyląduje. Głupio jednak zostawiłam to na sam koniec, wiedząc, że to najgorsza część bałaganu do ogarnięcia.

"Evie?" zawołał cicho jego głos, a moje plecy zesztywniały, podczas gdy gęsia skórka pokryła całe moje ciało. Naprawdę nienawidziłam tego imienia.

To było dziwne uczucie. Jedyna osoba, przy której kiedykolwiek czułam się bezpiecznie, stała się nagle źródłem mojego strachu i paniki. Nie podobało mi się to. Chociaż reszta sfory uwielbiała mnie ranić, emocjonalny ból, jaki zadał mi on, był znacznie gorszy niż jakakolwiek złamana kość czy skaleczenie.

"Proszę, po prostu zostaw mnie w spokoju," szepnęłam, rzucając cuchnący ręcznik papierowy do worka na śmieci u moich stóp. "Mam pracę do wykonania."

Dźwięk jego kroków stawianych na drewnianej podłodze sprawił, że skręciło mnie w żołądku. Czułam, że się do mnie zbliża. Kiedyś czułam wtedy motyle w brzuchu, ale teraz oblał mnie zimny pot przerażenia.

Moje ręce drżały, gdy sięgałam po spryskiwacz, by spryskać podłogę i móc zetrzeć resztę tej obrzydliwej żółci.

"Pomyślałem, że zejdziesz tu wcześnie rano, żeby posprzątać." Powiedział, a ja spięłam się słysząc, jak zatrzymuje się zaledwie kilka stóp ode mnie. Świadomość, że o mnie myślał i wstał wcześnie rano tylko po to, by ze mną porozmawiać, sprawiała, że jednocześnie czułam się szczęśliwa, jak i było mi niedobrze. Wiedziałam przecież, że ona nadal była na górze w jego łóżku.

Walczyłam z pragnieniem rozpłakania się na dźwięk jego głosu, ale to było tak, jakby wyschła we mnie studnia łez. Nie miałam ich już więcej.

"Musimy porozmawiać o wczoraj," przerwał, brzmiąc na poirytowanego, gdy ja wciąż stałam do niego plecami i zaczęłam zmywać środek czyszczący z podłogi. "Spójrz na mnie, Evie."

To przezwisko przyprawiło mnie o dreszcz. A jednak za każdym razem, gdy Alistair je wypowiadał, przypominał mi, kim jestem. Głupiutką Evie.

Wrzuciłam papierowy ręcznik do worka na śmieci, po czym zdjęłam żółte gumowe rękawice i podniosłam się na nogi. "Dlaczego miałabym to zrobić? Nie zaufam niczemu, co wyjdzie z twoich ust. Okłamywałeś mnie przez lata, Alistair! Przez lata!"

"W czym cię okłamałem, co?"

"We wszystkim!" warknęłam, odwracając się do niego przodem. "Może zaczniemy od: 'Kocham cię' albo 'Nienawidzę twojej siostry. Jest taką suką'."

Zauważyłam, jak w jego oczach zawirowała czerń ujawniającego się wilka.

"Nie mów, że cię nie kochałem, Evie. Wiesz, że tak było! Ale to było zanim znalazłem moją bratnią duszę. Gdybyś się przemieniła, ty pewnie też byś już swoją znalazła i nic z tego w ogóle by się nie wydarzyło!" Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała, gdy na mnie wrzeszczał. Nie miałam wątpliwości, że tymi krzykami budzi garstkę skacowanych wilków, które postanowiły przekimać w domu sfory.

Czy on naprawdę zrzucał winę za to, że mnie zdradził, na to, że nie przeszłam przemiany?

"Zdradziłeś mnie z moją własną siostrą! Ale to nawet nie jest w tym wszystkim najgorsze! Wciąż mi powtarzałeś, że nie obchodzi cię to, że się nie przemieniłam, ale kłamałeś! Tak naprawdę używałeś tego jako wymówki, żeby zakończyć nasz związek, gdybyś nie znalazł wczoraj w nocy swojej przeznaczonej!" odkrzyknęłam, czując, jak moje ciało zaczyna się trząść. Wiedziałam, że to nie ma sensu. Złościłam się już wcześniej. Czułam to samo uczucie, a potem... nic.

To było tak, jakby mój gniew po prostu wyparował, a wilk, którego błagałam o to, by wreszcie się pojawił – zniknął.

"Zszedłem tu na dół, żeby naprawić to, co między nami jest, bo jesteś moją najlepszą przyjaciółką! Ale cieszę się, że wspomniałaś o Beatrice, bo muszę z tobą wyjaśnić kilka spraw. Jeśli chcesz urządzać sobie teatrzyk i użalać się nad tym, że ze sobą zerwaliśmy, w porządku, ale nie waż się nigdy więcej okazać braku szacunku mojej przeznaczonej. Sposób, w jaki publicznie potraktowałaś zeszłej nocy swoją przyszłą Lunę, zakończy się karą." zagroził, a ja miałam ochotę parsknąć śmiechem na jego stwierdzenie, że jestem jego najlepszą przyjaciółką.

Nie byłam jego najlepszą przyjaciółką. Byłam jego dziewczyną. A to wielka różnica. To, że założył, iż po tym, jak złamał mi serce, nadal będę się z nim przyjaźnić, było śmieszne. Zamarłam jednak na wieść, że planuje mnie ukarać. Czy zostanę zamknięta na noc w lochach, czy posuną się tak daleko, że przywiążą mnie do słupa na zewnątrz i wymierzą chłostę?

Koniec końców, nie miało to znaczenia. Mogli karać mnie, jak tylko chcieli. Zniosłam już od nich wszystko i wciąż stałam na nogach. Mogli zostawić mi kilka blizn, ale wciąż żyłam, co oznaczało, że to ja wygrałam.

"Czy to mówisz ty, czy Beatrice?" Wiedziałam, że to nie on. Nigdy by mnie nie ukaral, a przynajmniej nie do momentu, w którym moja mściwa siostra nie wbiła w niego swoich pazurów. Zepsuje go, a jej manipulacje, zazdrość i żądza władzy doprowadzą go do zguby.

Odwróciłam się, by odejść, ale Alistair ruszył do przodu jak z procy. Mocno chwycił mnie za przedramię, obracając mnie twarzą w swoją stronę. "Nie odwracaj się do mnie plecami, kiedy do ciebie mówię."

Moje spojrzenie powędrowało do jego oczu, w których w ogóle go już nie poznawałam. Obecny w nich mrok przyprawił mnie o taki dreszcz na kręgosłupie, jakby ktoś przejechał po nim czubkiem noża.

"Kiedy powiedziałam, że mi ciebie żal, Alistair," wyszeptałam, wiedząc, że nie mam już nic do stracenia. Cierpiałam z bólu od lat. I tak miałam zostać ukarana. Najgorsze, co mogli zrobić, to zabić mnie i uwolnić od tej przeklętej sfory. "Mówiłam to poważnie. Ona już cię zmieniła. Z nią u twojego boku, szepczącą ci do ucha, ta sfora upadnie, a ty będziesz tego powodem."

Jego dłoń zacisnęła się na moim ramieniu, a jego paznokcie wydłużyły się i przebiły moje ciało. Kość zaprotestowała pod naciskiem i wiedziałam, że jeśli nie przestanie, pęknie.

"Ah!" jęknęłam z bólu, gdy ugięły się pode mną kolana.

Oczy Alistaira rozszerzyły się, gdy jego wilk się cofnął, a on w szoku puścił moje ramię. "Evie, ja nie chciałem…"

Jego wzrok zaszumiał, gdy ktoś przemówił do niego przez więź sfory. Zaczęłam powoli się wycofywać, trzymając swój i tak już ranny nadgarstek przy klatce piersiowej i dysząc z bólu. Łzy przelały się przez moje powieki, a ja potknęłam się, uderzając piętą o leżący z tyłu worek na śmieci, ledwo łapiąc równowagę.

Gdy ocknął się z transu, widziałam konflikt w jego umyśle. Nawet on sam był zaskoczony tym, że fizycznie się na mnie rzucił.

"Są tutaj." Szepnął, patrząc z poczuciem winy na moje ramię. "Evie…"

"Powinieneś iść. To brak szacunku, że nie witasz Króla na granicy." Przetarłam zdrową ręką policzki, żeby je osuszyć, zanim chwyciłam worek na śmieci i ruszyłam w stronę tylnych drzwi, by go wyrzucić.

Teraz albo nigdy. Kiedy tylko sfora zostanie rozproszona przybyciem Likanów, ucieknę, a oni wszyscy będą mogli mnie w pocałować w tyłek.

Jednakże, gdy przedzierałam się przez drzewa w kierunku mojego domu, przeszył mnie niepokój. Włosy na karku stanęły dęba. W mojej głowie rozbrzmiało ostrzeżenie, sprawiając, że poczułam się jak ofiara tuż przed atakiem drapieżnika. Rzuciłam się do biegu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki