– Nie żyją – warknął Cassius, wyraźnie wciąż niezadowolony z tego, jak traktowano mnie w moim starym domu i stadzie. To nigdy nie minie, ale zawsze będę wdzięczna za życie, które mam teraz.
– To również przykro mi słyszeć – powiedział Henry, szukając pomocy u Aurelii, gdy w pokoju znów zapadła niezręczna cisza.
Seraphina uśmiechnęła się szeroko, a ja zmrużyłam oczy, piorunując ją wzrokiem. – Co






